Historia marki, która zaczęła się od frustracji
Michał Kowalski, inżynier materiałoznawca, spędził trzy tygodnie w norweskich górach. Wrócił z jednym wnioskiem: cała dostępna odzież termiczna to kompromis.
Albo ciepło, ale pocisz się przy najmniejszym wysiłku. Albo przewiewność, ale marzniejesz w bezruchu.
Nikt nie zrobił odzieży, która reaguje na zmianę aktywności.
Zamiast szyć prototypy, Michał spędził dwa lata w laboratorium. Testował połączenia włókien syntetycznych z naturalnymi.
Większość prób kończyła się niepowodzeniem. Materiały działały w teorii, ale pękały przy -20°C lub traciły właściwości po pierwszym praniu.
W marcu 2021 odkrył proporcje, które działały. Patent został zgłoszony trzy miesiące później.
50 kurtek trafiło do alpinistów, budowlańców i biegaczy. Bez marketingu. Tylko prośba o szczery feedback.
23 osoby zgłosiły uwagi. Każda została uwzględniona w kolejnej serii.
Do końca roku sprzedaliśmy 847 sztuk. Tylko dzięki rekomendacjom.
Nie jesteśmy masową marką. Produkcja ograniczona do 15 000 sztuk rocznie. Zero nadwyżek magazynowych.
Każdy element jest testowany przez minimum 6 miesięcy przed wprowadzeniem do sprzedaży.
Nadal pracujemy z tymi samymi ludźmi, którzy testowali pierwsze 50 kurtek.
Odzież musi działać. Estetyka jest wtórna wobec użyteczności.
Jedna kurtka na 5 lat to lepsza inwestycja niż pięć kurtek po roku.
Jeśli coś nie działa, nie sprzedajemy. Nie ma "wystarczająco dobrze".
Każdy sezon to nowe materiały, testy i poprawki na podstawie feedbacku.
Zobacz naszą pełną ofertę lub skontaktuj się bezpośrednio